poniedziałek, 9 stycznia 2017

Nic ciekawego

Pod datą 14 maja 1976 Gustaw Herling-Grudziński zapisał w dzienniku takie oto wspomnienie o Jerzym Stempowskim: „Niektóre rozmowy z dość odległych lat pamięta się w oderwaniu od okoliczności, inne w wyraźnym a nawet drobiazgowym „tle”. Zimą 1953 roku Jerzy Stempowski przyjechał na krótko do Monachium. Po kolacji wyszliśmy na spacer, chciał mi w roli „przewodnika ilustrującego” opowiedzieć o Monachium swojej młodości. Łaziliśmy długo, minęła północ i chwycił mróz. Pozostała „jeszcze jedna ważna sprawa do omówienia”, a kawiarnie były już o tej porze pozamykane. Zaproponował nocny lokal, ale w miarę spokojny, bez „awanturniczenia”. Znałem tylko jeden na głównym placu śródmieścia, gdzie nasz rodak z miasta Łodzi założył za pieniądze z kacetowego odszkodowania dyskretną i prawie salonową kapliczkę strip-tease, szczycąc się że nie dopuszcza do jej ześlizgu na poziom zamaskowanego lupanaru. Usiedliśmy przy stoliku na środku sali. Stempowski błysnął w ciągu paru minut ku uciesze właściciela swoją znajomością miasta Łodzi, po czym odprawił go grzecznie i przystąpił ad rem. Zabawny w tym wspomnieniu jest jego wygląd, gdy w trakcie gładkiego wywodu podpatrywał od czasu do czasu panienki rozbierające się kolejno na estradzie, za każdym razem poprawiając na nosie okulary i mrucząc ni to do siebie ni do mnie: „Nic ciekawego””.

G. Herling-Grudziński, Dziennik pisany nocą 1973-1979, Warszawa, 1990, s. 154.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz