czwartek, 13 maja 2021

Biblioteka Gonzala

W kolekcji literackich wizji bibliotek i księgozbiorów nie może zabraknąć biblioteki Gonzala z Trans-Atlantyku. Po pojedynku Tomasza z Gonzalem, zakończonym nieoczekiwanie ogólnym, acz chwilowym, pojednaniem, braterstwem i przyjaźnią, wszyscy na zaproszenie Gonzala udają się do jego nieodległej estancji. Zwiedzają komnaty, salony pełne luksusów, dzieł sztuki i rozmawiają o wałęsających się po posiadłości psach. „A tam Biblioteka. Jakoż w pokoju obok, dużym, kwadratowym, książek, skryptów kupy na podłodze, wszystko wywalone, jak z taczek; aż po sufit góry; tam zaś wśród tych gór, dopiroż przepaści, zręby, jary, usypiska, rozdoły, a tyż kurz, pył aż w nosie wierci. Na górach tych tedy chudzi bardzo Czytelnicy siedzieli, którzy to czytali; a może ich siedem albo osiem było. – Biblioteka – mówi Gonzalo – biblioteka, oj, co za kłopot z tym mam, skaranie boże, a bo najcenniejsze, najbardziej szacowne to dzieła geniuszów samych, najprzedniejszych Ludzkości duchów, ale cóż, panie, kiedy Gryzą się, Gryzą, a też i Tanieją od nadmiaru swego, a bo za dużo, za dużo, i co dzień nowych przybywa, i nikt wyczytać nie może, bo za dużo, ach, za dużo! Owóż ja, panie, Czytelników zgodziłem i im słono płacę, bo już mnie wstyd, że tak wszystko Nieczytane leży, ale za dużo, wyczytać nie mogą, choć i bez przerwy dzień cały czytają. Najgorzej jednak, że się książki wszystkie gryzą, gryzą i chyba jak psy się zagryzą!”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz