środa, 29 października 2014

Książki w książkach: M.R. James i Old St. Paul's

Jako wykładowca historii średniowiecza, tłumacz biblijnych apokryfów, znawca rękopisów i zapalony bibliofil, M.R. James o starych książkach wiedział wszystko i wiedzę tę wykorzystywał w swych opowiadaniach. W Rękopisie kanonika Alberyka z 1898 roku, angielski dżentelmen i kolekcjoner Dennistoun podróżując po południu Francji w poszukiwaniu obiektów do swej kolekcji, trafia do miasteczka St. Bernard de Comminges położonego na skraju Pirenejów. Spaceruje po okolicy, zwiedza katedrę św. Bernarda i wykonuje szkice detali architektonicznych, wreszcie trafia na zaplecze kościoła, gdzie tamtejszy zakrystian, człowiek stary, zmęczony i wystraszony, pokazuje mu pewną osobliwą księgę...


„W tej chwili odwinięto książkę i Dennistoun poznał od razu, że wreszcie trafił na obiekt wielkiej ceny. Leżała przed nim księga w formacie folio, w oprawie zapewne z końca siedemnastego wieku, złocona po bokach, z herbami kanonika Alberta de Mauleon. Mogła mieć jakieś 150 kart; prawie na każdej umocowano drugą kartkę 2 iluminowanego rękopisu. W swoich najśmielszych marzeniach Dennistoun nie śnił o takim eksponacie. Zgromadzono tam różne rzeczy: dziesięć stronic z księgi Genesis z ilustracjami nie późniejszymi, jak z 1700 roku. Dalej komplet iluminacji z Psałterza, w najlepszym wykonaniu szkoły angielskiej z XIII w. Najwspanialsze ze wszystkiego chyba było jednak dwadzieścia stron, zapisanych łacińską uncjałą, które według urywków, jakie wpadły mu w oko, wskazywały na bardzo wczesny, nieznany patrystyczny traktat. Czyż mógłby to być fragment jakiegoś egzemplarza dzieła Papiasza O Słowach Pana Naszego, o którym wiadomo, że przetrwał aż do XII wieku w Nimes?”

Skrupulatni biografowie M.R. Jamesa sprawdzili, że opowiadanie powstało jako owoc podróży autora na południe Francji w 1892 roku. Pisarz co roku wyprawiał się w wakacje za kanał La Manche na wycieczki rowerowe i postawił sobie za cel zwiedzenie wszystkich katedr Francji, co mu się podobno niemal udało – nie odwiedził tylko czterech. Odnotowali też, że detale architektoniczne i wyposażenia wnętrza katedry w St. Bernard de Comminges opisane w opowiadaniu: starożytny pastorał i zakurzony, wypchany krokodyl wiszący nad chrzcielnicą zgadzają się ze stanem faktycznym. Niewykluczone zatem, że i opisana książka również istniała i znajdowała się w zbiorach jednej z bibliotek w Anglii, z których korzystał M.R. James lub nawet w jego własnych zbiorach. Ale jest również możliwe, że autor po prostu ją wymyślił.



Dla samej akcji opowiadania istotna jednak jest nie tyle sama książka, co dołączone na jej końcu dwie karty pochodzące, jak się dowiadujemy, z późniejszej epoki. Pierwsza z nich przedstawia narysowany odręcznie plan klasztoru ozdobiony symbolami astrologicznymi i literami hebrajskimi. Pod planem znajduje się łaciński tekst, który Dennistoun odczytuje następująco:
„Odpowiedzi z 12 grudnia 1694. Spytano go: znajdą to? Odpowiedź: znajdziesz. Czy będę bogaty? Będziesz. Czy dożyję tego, że będą mi zazdrościć? Tak. Czy umrę w swoim łożu? Tak.” 
Czytając te zagadkowe wersy Dennistoun mówi:
„Doskonała próbka z serii notatek poszukiwaczy skarbów; przypomina mi podobny zapis pana Minor-Canon Quatremaina w starej katedrze Św. Pawła”.
Nie wiem dla ilu czytelników jest to fragment zrozumiały. Dla mnie w każdym razie nie był. Cóż to za pan Minor-Canon Quatremain? Co to za zapis znajduje się w katedrze św. Pawła? Sprawa się wyjaśnia dopiero gdy sięgniemy do oryginału opowiadania. Okazuje się bowiem, że chodzi tu znowu o książkę. Łacińska wskazówka przypomina mianowicie Dennistounowi astrologiczne wróżby jednego z bohaterów powieści zatytułowanej Stara katedra Św. Pawła (Old St. Paul’s. A Tale of the Plague and the Fire) z 1841 roku autorstwa Williama Harrisona Ainswortha (1805-1882). W oryginale opowiadania tekst brzmi:
 ‘A good specimen of the treasure-hunter’s record – quite reminds one of Mr. Minor-Canon Quatremain in “Old St. Paul’s”’. 
Polska tłumaczka opowiadania M.R. Jamesa z niewiadomych powodów opuściła cudzysłów i stąd konfuzja, zaś wyrażenie Minor-Canon potraktowała jak imię Mr. Quatremaina, gdy tymczasem chodzi tu po prostu o określenie kanonika mniejszego.

Akcja powieści Ainswortha Old St. Paul’s toczy się w czasie zarazy i wielkiego pożaru Londynu w latach 1665-6. W jednym z jej wątków kanonik i astrolog Thomas Quatremain dokonuje obliczeń, dzięki którym, jak mu się zdaje, odkrywa miejsce ukrycia skarbu w zniszczonej przez pożar w 1666 roku katedrze św. Pawła.

W.H. Ainsworth, rys. R.J. Lane (1939)

Historyczne romanse Ainswortha, dziś znane zapewne tylko nielicznym specjalistom od literatury wiktoriańskiej cieszyły się w XIX wieku wielkim powodzeniem. Jak czytamy w Encyklopedii Britannice było ich w sumie 39, a liczne wydania uczyniły autora bardzo zamożnym. Romanse Ainswortha znał jak widać i M.R. James, a ich ponury klimat nawiązujący do powieści gotyckiej był zapewne jednym ze źródeł inspiracji dla jego własnych opowiadań, czemu być może chciał dać wyraz robiąc tę niewielką wzmiankę.



il. Johna Franklina do Old Saint Paul’s,
źródło: gutenberg.org

Poszukiwanie książek w książkach ma konstrukcję szkatułkową. Gdy przeglądałem egzemplarz Old St. Paul’s w czytelni Biblioteki Narodowej (poręczne wydanie w formacie in octavo z lat 90-tych XIX wieku, egzemplarz tego właśnie wydania mógł mieć M.R. James podczas swej rowerowej wyprawy na południe Francji) trafiłem w tej z kolei powieści na wzmiankę o innej książce. Opisując katedrę św. Pawła sprzed pożaru w 1666 roku W.H. Ainsworth cytuje fragment z ówcześnie napisanego dzieła niejakiego biskupa Earle’a: „Paul’s Walk” jest uosobieniem tego kraju, albo można powiedzieć, że jest to Wielka Brytania w miniaturze. Ale jest też czymś więcej – jest mapą całego świata, na której można obserwować jego ruch, walkę i zmiany.(...) Nic bardziej nie przypomina wieży Babel”.

Fragment pochodzi z książki Microcosmographie: Or, Peace of the World Discovered in Essays and Characters z 1628 roku autorstwa Johna Earle’a biskupa anglikańskiego żyjącego w latach 1601-1665. Jest to utwór napisany w modnym w XVII wieku gatunku literackim. Uprawiający go autorzy w aforystycznym stylu przedstawiali charakterystyczne typy i obyczaje swych czasów. W Polsce o wiele bardziej znani są francuscy przedstawiciele tego nurtu, by wspomnieć przede wszystkim Charaktery Jeana de la Brouyera. We wstępie do polskiego wydania tej ostatniej książki Anna Tatarkiewicz wyjaśnia: „sam nurt (…) jest zjawiskiem bardzo francuskim i nie ma – przynajmniej na tę skalę – odpowiednika w innych literaturach. Francuzi nazwali tę grupę swoich pisarzy „moralistami”, przy czym słowo „moralista” zachowuje tu w znacznej mierze swój sens etymologiczny (od mores – obyczaje). Uwaga „moralistów” skupia się na obyczajach ludzkich w najszerszym znaczeniu tego słowa; zainteresowania ich dotyczą dziedzin, które dzisiejsza nauka dzieli między psychologię, socjologię i filozofię człowieka”. 

Do twórczości „moralistów” należały też dzieła piszącego w XVII wieku hiszpańskiego jezuity Baltazara Graciana, jednego z ulubionych autorów Jerzego Stempowskiego, o czym niedługo napiszę szerzej. Książka biskupa Earle’a od wielu dekad zupełnie zapomniana i znana tylko nielicznym literaturoznawcom i bibliofilom cieszyła się w Anglii i we Francji znaczną popularnością i do końca XIX wieku miała liczne wydania. Z tego co się zorientowałem, nie była nigdy przetłumaczona na język polski. Encyclopaedia Britannica określa ją jako książkę „wspaniałą, omijającą pokusy dydaktyzmu, prezentującą autentyczne, charakterystyczne postacie swego czasu, żywą, pełną humoru, mądrości, wnikliwości i stylistycznego mistrzostwa”. Swoją drogą, daleki od obiektywizmu ton jak na encyklopedię!

Przy okazji warto zauważyć, że opis katedry św. Pawła u Earle’a daje interesujący obraz głównego kościoła w mieście jako swoistego miejskiego forum, centrum zupełnie świeckiego życia towarzyskiego, co zresztą starał się oddać na jednej z rycin John Franklin, ilustrator powieści Ainswortha. To właśnie w nawie głównej katedry, nazywanej wówczas ”Paul’s Walk” spotykali się arystokraci i mieszczanie dla wymiany plotek i najświeższych wiadomości, zaprezentowania najnowszych kreacji, dla ubijania interesów. To tu, by zasięgnąć języka kierowali w pierwszym rzędzie swe kroki podróżni przybywający do miasta, tu znajdowały się kramy kupców, tu grasowali kieszonkowcy i przesiadywali żebracy. ”Paul’s Walk” do czasu pożaru katedry, była też, co zapewne szczególnie zwróciło uwagę bibliofila M.R. Jamesa, najbardziej znanym w Londynie od czasów elżbietańskich miejscem handlu książkami. Tu można było nabyć najnowsze druki i broszury, tu rozprowadzano pamflety religijne i ulotki.

Francis Taylor, Paul’s Walk

By zakończyć już te dygresje, wróćmy do Rękopisu kanonika Alberyka. Druga z kart dołączonych do książki, którą Dennistoun przegląda u zakrystiana przedstawia scenę biblijną. W jej centrum widać zasiadającego na tronie króla Salomona, w dolnym rogu zaś: „na posadzce u stóp tronu stali czterej żołnierze otaczający jakąś postać na czworakach, którą zaraz opiszę, a piąty leżał martwy ze skręconym karkiem; oczy wyszły mu z orbit. Czterej żołnierze patrzyli na króla. Na ich twarzach wyraz przerażenia był jeszcze bardziej widoczny; wydawało się, że tylko ślepa ufność do władcy powstrzymuje ich od ucieczki. Ten strach wzbudzał w nich stwór przycupnięty pośród nich…” Dalej następuje szczegółowy opis stwora, którego wizerunek wywołuje wstręt i nieodparty lęk. Nie bacząc jednak na nie, Dennistoun powodowany bibliofilskim pożądaniem książkę kupuje i, jak można się domyśleć, przysparza sobie kłopotów.

James McByrd, il. do opowiadania Rękopis kanonika Alberyka,
wyd. 1904

Przypisy do opowiadania we wspomnianej edycji oksfordzkiej z 2011 roku są tu niezawodne. Najpierw przypominają o genezie opinii o królu Salomonie jako magu i egzorcyście mającym władzę nad demonami, co wyjaśnia, dlaczego M.R. James właśnie króla Salomona umieścił na fikcyjnej rycinie. Potem wskazują też na możliwe inspiracje ikonograficzne M.R. Jamesa: rysunek Rafaela Śmierć Ananiasza z 1515 roku znajdujący się w zbiorach Muzeum Alberta i Wiktorii w Londynie, który miał być wzorem dla kompozycji wymyślonej ryciny oraz wizerunek wzlatującego potwora z Upadku zbuntowanych aniołów Petera Breuegela z 1562 roku, na którym James miał wzorować opis demona. Te ostatnie wskazówki są oczywiście jedynie spekulacją, co redaktor tomu uczciwie zaznacza, ale spekulacją ciekawą i wzbogacającą lekturę.




* * *

Nota bibliograficzna:

Opowiadanie M.R. Jamesa Rękopis kanonika Alberyka pochodzi ze zbioru Opowieści starego antykwariusza, o którym pisałem tutaj. Oksfordzka edycja krytyczna, z której korzystam to:
M.R. James, Collected Ghost Stories, edited by Darryl Jones, Oxford World’s Classics, 2011. Książki Old Saint Paul’s. A Tale of the Plague and the Fire Williama Harrisona Ainswortha 
oraz Microcosmographie: Or, Peace of the World Discovered in Essays and Characters Johna Earlea są dostępne w wersji cyfrowej na portalu projektu Gutenberg. Interesująco o katedrze jako centrum życia miejskiego w średniowieczu i wczesnej epoce nowożytnej pisze na przykład Jacques Heers w książce Święta głupców i karnawały, Volumen, Warszawa, 1995.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz