czwartek, 4 lipca 2024

Zawoj

Zgodnie z proroctwem Sabataja Cwi świat miał zostać zbawiony w 1666 roku. Pora nadeszła, proroctwo się nie wypełniło, a samozwańczy mesjasz, którego nauki rozpalały umysły i siały niepokój w Imperium Otomańskim został wezwany przed oblicze sułtana. 16 sierpnia Sabataj Cwi założył turban, ogłaszając przejście na islam i tym samym ocalając głowę. Zamieszczony obok miedzioryt przedstawiający turban, po staropolsku zwany zawojem, autorstwa skądinąd nieznanego rytownika Maksyma Woszczanki z Mohylowa pochodzi z książki Monarchia Tvrecka Opisana Przez Ricota Sekretarza Posła Angielskiego V Porty Ottomanskiej Residviącego wydanej w drukarni Radziwiłłów w Słucku w 1678 roku. Jest to tłumaczenie dzieła The Present State of the Ottoman Empire autorstwa Paula Rycauta (1628-1700), angielskiego dyplomaty i wieloletniego posła w Stambule, dokonane z francuskiego przekładu przez Hieronima Kłokockiego.

sobota, 22 czerwca 2024

Glosa do czarnych klisz

W sławnym i znakomitym, choć nieco chełpliwym posłowiu do Imienia róży Umberto Eco odsłania kulisy swego warsztatu pisarskiego. Podkreśla między innymi drobiazgowość z jaką konstruował świat przedstawiony swej powieści. Mury labiryntu, w którym zlokalizowana jest biblioteka klasztorna powinny mieć szczeliny, tak aby dopływ powietrza dostatecznie podsycił pożar. Gdy bohaterowie rozmawiają idąc przez jakieś pomieszczenie, dialog powinien trwać dokładnie tyle, ile potrzeba przeciętnie na przejście danej wielkości pomieszczenia. Pora roku, w której toczy się akcja powinna być wybrana tak, by uwzględnić rozmaite kwestie, choćby konieczność zaszlachtowania wieprzka, w którego krwi utopiony zostanie jeden z mnichów. Wszystko jednym słowem powinno być, a w każdym razie u Eco jest, zaplanowane co do najdrobniejszych szczegółów.

środa, 19 czerwca 2024

Tak, nie mamy bananów

Z nieznanych powodów cyfrowa wersja tomu esejów Jerzego Stempowskiego Od Berdyczowa do Rzymu, której udostępnienie w Polonie gromko swego czasu obwieściła Biblioteka Narodowa, a ja za nią, zniknęła. Wszystkie zatem linki w moim wpisie z 17 lutego 2021 są martwe, co daje do myślenia w kwestii trwałości i stabilności zasobów dostępnych w Internecie, pojawiających się i znikających czasem bez wieści. Sam tu nie jestem bez grzechu, więc nie o chimeryczności Polony dziś będzie. Czytałem jakiś czas temu powieść Johna Banville’a Prawo do światła. Jedna z jej bohaterek, Dawn Devonport, jest pogrążona w żałobie. W pewnym momencie siedząc w pokoju hotelowym zaczyna wspominać swego zmarłego ojca, człowieka, jak mówi, dobrego i radosnego, który, gdy była dzieckiem często śpiewał jej „różne głupiutkie pioseneczki”, jak na przykład Roll Out the Barrell czy Yes, We Have No Bananas. W tym momencie przerwałem lekturę z niejasnym przeczuciem, że skądś znam te banany.

wtorek, 5 grudnia 2023

Mea

Kraina o nazwie Mea pojawia się w opowiadaniu Antoniego Langego, zatytułowanym Władca czasu, zamieszczonym w tomie Czwarty wymiar (Warszawa, 1912). Mea nie jest miejscem, które da się odwiedzić, można ją jedynie oglądać pod mikroskopem i śledzić jej dzieje, choć zapewne stosowniejszy byłby tu tryb dokonany. Obserwacja Mei to bowiem efekt eksperymentu przeprowadzonego z użyciem substancji halucynogennej o nazwie anehaspati i nie wiadomo, czy to psychodeliczne doświadczenie dałoby się w ogóle powtórzyć. Być może więc jej egzystencja była jednorazowym epizodem, co wykluczałoby ewentualne włączenie hasła „Mea” do takich leksykonów fikcyjnych krain literackich jak Słownik miejsc wyobrażonych Gianni Guadalupiego i Alberto Manguela, czy Fantastyczny Atlas Polski Pawła Dunina-Wąsowicza.

piątek, 1 grudnia 2023

Biblioteka Sebalda

Często wymieniamy z C. uwagi o czytanych aktualnie książkach. Kilka dni temu C. przysłał mi esemes: „Sebald jeden z esejów rozpoczyna i kończy cytatami z Lema. K. Kończal gdzieś pisała, że Sebald miał w bibliotece jego książki i robił w nich podkreślenia i notatki. Ciekawe czy dotarł do zakończenia Fiaska, bo pewnie by mu się podobało i wpisywało w jego wizje. Np. taki cytat: „gdzie jest myśl, tam jest i okrucieństwo. Chodzą w parze. To trzeba przyjąć, skoro nie można tego zmienić.” Albo kilka akapitów dalej – opis bombardowania planety.” C. odkąd pamiętam jest wielkim fanem Lema i jego oddanym czytelnikiem. Co do Sebalda, to rzeczywiście w jego bibliotece książki Lema były reprezentowane licznie i noszą świadectwa intensywnej lektury.

czwartek, 30 listopada 2023

Stinking Burns

W tomie Zagrajmy w butelkę Iana Rankina, autora mojej ulubionej współczesnej serii kryminałów jedną ze spraw, którymi zająć się musi inspektor Rebus jest kradzież książek z kolekcji profesora Jamesa Aloysiusa Costello, wykładowcy teologii na Uniwersytecie Edynburskim. Pewnego dnia z jego gabinetu ktoś wynosi między innymi wczesne wydanie traktatu o predestynacji Knoxa, kilka pierwszych wydań Waltera Scotta, Wisdom of Angels Swedenborga, wczesne wydanie Tristrama Shandy’ego z podpisem autora oraz tomy Montaigne’a i Woltera. Rebusowi nic te tytuły nie mówią, nie zdaje sobie też sprawy z ich wartości, dopóki mu jej nie uświadamia wycena dokonana na zlecenie policji przez pewien dom aukcyjny na George Street. Rebus nie jest typem intelektualisty, aczkolwiek zdarza mu się kupować i czytać książki, czym wyróżnia się na tle kolegów po fachu i swych nielicznych znajomych. W tomie Kaskady na przykład kupuje Upadek Camusa, bo angielska wersja tytułu odgrywa pewną rolę w jednej z łamigłówek, które wysyła tajemniczy Quizmaster.

środa, 12 kwietnia 2023

Muł książkowy

Choć zadeklarowałem tu kiedyś, że nie jestem bibliofilem, dziś opowiem o pewnym moim zwyczaju, który może tej deklaracji przeczyć. Otóż zdarza mi się, choć obecnie rzadziej niż kiedyś, kupować książki nie ze względu na ich treść i nie w celu ich przeczytania, lecz z innych powodów. Jak zaś wynika z rozmaitych rozważań teoretycznych, choćby zawartych w dziele Philobiblon polski Cecylii i Janusza Duninów (Ossolineum, 1983), uprawianie takiego procederu jest właśnie jedną z cech charakterystycznych bibliofilstwa. I tak, interesującym moim zakupem wpisującym się w omawiane zjawisko było nabycie, po korzystnej, muszę zaznaczyć, cenie dziewięciu złotych, książki Esszék Kasszandrának.

piątek, 3 marca 2023

Jeż z Kos

Było to kilka lat temu. Stałem wśród ruin świątyni Asklepiosa na wyspie Kos i przypominałem sobie słowa Zbigniewa Herberta z Labiryntu nad morzem o architekturze i greckim krajobrazie. „Nikt chyba lepiej od Greków nie potrafił uczynić architektury częścią pejzażu, jego dopełnieniem i ukoronowaniem. Jeśli świątynię porównać można do grupy drzew, teatr przypomina skalistą świątynię”. Bezchmurne niebo, śródziemnomorski upał. Cykady grały opętańczo, pachniały wysuszone zielska, szyszki skrzypiały pod nogami. Na północy rozciągał się wspaniały widok, z prawej strony przesłonięte lekką mgłą zarysy wybrzeża tureckiego, po lewej skaliste kształty wysp Pserimos i Kalymnos, siedziby poławiaczy gąbek. Chodziłem wśród resztek marmurowych kolumn, kawałków muru i próbowałem sobie wyobrazić to miejsce przed wiekami, z dość mizernym, przyznaję, skutkiem. Czułem się trochę tak, jakbym wciskał w siebie to zdanie Herberta, wymuszał na sobie zachwyt i zrozumienie, które nie przychodziły.

czwartek, 9 lutego 2023

Pierwsza miłość, pierwsza opera, pierwszy trup, czyli początki kariery Hectora Berlioza

Berlioz zakochał się po raz pierwszy w wieku lat dwunastu. Doniosły ten epizod opisuje w swych wspaniałych pamiętnikach, które właśnie niedawno ukazały się w nowym tłumaczeniu polskim. Na granicy z Sabaudią, dwie mile od Grenoble znajduje się wieś o nazwie Meylan. W niewielkim kamiennym domu otoczonym ogrodami, winnicami i skalistymi wzgórzami mieszkał tam dziadek Berlioza po kądzieli, noszący nazwisko Marmion, podobnie jak słynny wojownik z powieści Waltera Scotta. Wieś Meylan rozciąga się na zboczach doliny rzeki Izery, u stóp gór Delfinatu, które dochodzą tam do granicy Dolnych Alp, tworząc malowniczy krajobraz, jedną z najbardziej romantycznych, jak podkreśla Berlioz, okolic, jakie zdarzyło mu się w życiu podziwiać.